czwartek, 30 stycznia 2014

5+1 najbardziej irytujących rzeczy w Internecie

Każdy z nas kiedyś bez zastanowienia kliknął przycisk "wyłącz" na komputerze, tablecie, telefonie. Siadasz poirytowany w kącie i zastanawiasz się, czy tylko Ty jesteś taki niecierpliwy.
Na pocieszenie powiem, że nie tylko Ty. Jestem w gorącej wodzie kąpana, a to lista moich 5 faworytów w sieci.
1. Wyskakujące reklamy, informacje o ciasteczkach, spam.
"Kup to i tamto za milion złotych, a dostaniesz kapcie o wartości 12,99 zł w prezencie!"
"Doda właśnie wyszła z salonu kosmetycznenego z pomalowanymi na różowo paznokciami! Mamy zdjęcia!"
"Alicja, w naszym banku ABCD oprocentowanie wynosi 10,5% w skali roku! Sprawdź już teraz!"
Hej, Reklamodawcy, Producenci!
Nie kupię waszego produktu, jeśli widzę tą reklamę przed moją ulubioną piosenką.
Nie, męska pianka do golenia mnie nie interseuje.
Nie, nie mam zamiaru sprawdzać, czy jakaś gwiazda już zrobiła poranne "coś" w toalecie.
Z poważaniem
Ofiara Reklam.
2. Lubię to!
Wyskakuje okienko zasłaniając mi tekst.
"Cześć, spodobała Ci się nasza kawiarnia/blog/serial? Kliknij "Lubię to!" na Facebooku".
Chwilę temu chciałam się tu rozejrzeć, ale chyba mi się odechciało...
3. Komentarze wszechwiedzących analfabetów.
Nie uważam się za chodzący ideał i rozumiem, że każdemu może się zdarzyć błąd. Jesteśmy tylko ludźmi.
Ah tak, ludźmi.
Czasem miło popatrzeć na naszych internetowych bohaterów, którzy kłócą się, czy to piątek, a może sobota. Do tego w komentarzu znajduje się 10 błędów ortograficznych. Spotkanie ze słownikiem nie boli, chyba że dostajecie nim właśnie po głowie od polonistki ;). Nie trzeba go przeczytać od deski do deski (chociaż niektórym by się to przydało), ale warto rozwiać swoje wątpliwości i poprawić swoją wypowiedź poprzez przeczytanie jej przed przyciśnieńciem klawisza Enter. Nikt nie chce się upokorzyć, a każdy może to przeczytać, nie? ;)
4. Jej, MÓJ UKOCHANY!
Dziesięć serduszek w poście na tablicy u jakiegoś chłopca?!
Czyżby gwiazdka fejsika zmieniła swój status 7 raz w miesiącu? Czy ktoś w ogóle to liczy? Nie wyszyscy muszą wiedzieć o Waszej wielkiej miłości.
Mam wrażenie, że zmienia częściej chłopców niż swoją bieliznę.
5. Niechciane dodatki - µTorrent.
Każdy pirat wie, o czym mowa ;).
Ściągasz film, grę czy program. Po nacieszeniu się swoją piracką zdobyczą, otwierasz przeglądarkę. Niespodzianka! Twoją domyślną przglądarką nie jest już Google (nie wykluczam Msn, Yahoo! i innych), ale jakieś niepożądane coś, milion rozszerzeń wziętych z podłogi, nie wspominając o możliwości wirusów.
Jak ja to kocham.
6. Zapytaj mnie!
Oto bonus, który znalazł się tutaj nieplanowanie.
Nie mam nic przeciwko reklamowaniu się na Facebooku, Google+ albo innych serwisach. Tylko tu wkracza rozsądek. Kto normalny wrzuca 125463130564 razy na dzień link do swojego konta na Asku, Instagramie, Photoblogu, a może obrazków z Kwejka?..


Epilog
Tak przedstawiam sprawę (:. Nie ukrywam, że ten post miał dać Wam do myślenia, ale nie obrażajcie się na mnie ;).
Bardzo czytelne, nie pogadasz ;)
Dzisiaj wróciłam ze szpitala i mając Was na uwadze, robaczki, piszę tego posta na 7 palców, także w 2 godziny z drobnymi poprawkami udało mi się osiągnąć te wypociny, które mam nadzieję, przeczytaliście ;). Żeby mieć gotowy tekst i go opublikować, kiedy będę miała trochę siły, powstała zabazgrana kartka. Bez przciągania, oto mój rękopis :D.

Nie miałam na celu szczególnej osoby w trakcie pisania tego posta.

1 komentarz: