środa, 18 grudnia 2013

Szczypta Świąt

W szkole I semestr się właśnie skończył. Oceny wystawione (w końcu!), z małymi przygodami po drodze. Za sprawą dzisiejszej konferencji  konferencji moja ostatnia lekcja przepadła. Dzięki Bogu, nie miałam zadania i nie zamierzałam mieć..
Wiem, że wszyscy macie dość tematu "Święta, kakao, ciepluśkie skarpetki", ale pozwólcie, że jeszcze ja go ugryzę ;).
  Nadszedł czas Świąt - spokoju, odetchnienia, spędzenia czasu z rodziną czy przyjaciółmi. Chwila relaksu przed klawiaturą z pustą głową.. Stop, stop, stop! Chwila relaksu w fotelu przed telewi.. Przed kartkami świątecznymi, które właśnie wypisuję. Tak, tak, wypisuję..
Chwila spokoju. Atmosfera udziela się wszystkim. Nawet psu odechciało się szczekać.
Ostatnie dwa dni szkoły, jednak lenistwo nie daje za wygraną. Nie mogę narzekać, w tym tygodniu ominęły mnie dwie jedynki i to tylko dlatego, że miałam szczęście przy losowaniu pytań. Mam jednak chęć pójścia na tenis, który odbywa się w sobotę, w Hali w Miasteczku - naprawdę warto. Zachęcam do przyjścia :).
Klasowo robimy sobie prezenty. Napisałabym co kupiłam, ale zepsuję komuś niespodziankę ;)). Szkoła też nie zawodzi: loterie, jak wspomniałam kiermasz, drobne upominki w gazetce szkolnej.. Bardzo mi się to spodobało.
I codziennie kubeczek kawy, do której "pałam miłością".
Nie jestem przeciwniczką kawy - bardzo ją lubię. Nie często piję, ale jeśli tak to ze smakiem. Jednak jakoś tamta po prostu nie przypadła mi do gustu. Muszę coś chlusnąć, bo najzwyczajniej w świecie zasnę na lekcji ;). Mój rytuał. Szafka-klasa-kubeczek jogurtu-coś ciepłego-ciarki przechodzące po wypiciu.
Starsze Panie prowadzą dziwne konkursy, wyścigi i inne niezrozumiałe dla mnie rzeczy. Jedną z ważniejszych dla nich rzeczy jest wypucowanie okien.
Idę sobie powolutku, a przede mną trzy starsze Panie. Nagle jedna się odzywa:
-A ta Ryśka mogłaby już te firanki zmienić!
- Ja, ja! Richtig czorne!*
- Pacz ogródek Zośki!
Oczywiście, sprzątanie jest ważne, ale naprawdę poprawiłam sobie humor tymi sąsiedzkimi rywalizacjami ;).
Pierniki są już upieczone. Czekam tylko na ich dekorację - najlepszy czas na  pożartowanie i pośmianie się wraz z rodziną :).
Zostaje jeszcze kwestia choinki. Tę część zostawiam Tacie, ja mogę ewentualnie powiedzieć, czy mi się podoba. Mam nadzieję, że nie stłukę żadnej bombki przy ich zakładaniu. Znając moje szczęście..
Na stole nie może zabraknąć potraw. W tym roku chyba najbardziej w pamięci utknie mi ryba. Kiedy weszłam do kuchni, Mama bawiła się z karpikiem w berka. Karp chyba przegrał.
Biedactwo.
Nie wyobrażam sobie świąt bez.. Kevina. To chyba jedyny dzień w roku, w którym włączam stację Polsat ;).
Jak Wam idą przygotowania?
Wesołych Świąt!


* po śląsku: Tak, tak! Naprawdę czarne!

8 komentarzy: